wtorek, 11 listopada 2014

Rozdział 1 :)

~Victoria~
Z mojego snu wybudził mnie budzik, który oznajmiał że już pora wstawać do szkoły. To juz ostatni tydzień przed wakacjami. Jeszcze nie wiem jak je spędzę ale chcę z Evelin. Teraz w szkole nic na lekcjach nie robimy tylko oglądamy filmy. Mogłabym nie chodzić ale chcę mieć 100% frekwencji. Moim zdaniem jestem pilną uczennicą. Leżałam jeszcze chwilkę w łóżku. w końcu postanowiłam  wstać. Włożyłam swoje stopy do miękkich kapci i poczłapałam leniwie do szały. Patrząc za oknem jest słońce więc postanowiłam ubrać się w TEN zestaw. Odeszłam od szafy i już nieco szybciej niż poprzednio poszłam do łazienki. Położyłam ubrania na półeczce i zaczęłam się szykować. Najpierw rozczesałam i wyprostowałam moje włosy, później zrobiłam lekki makijaż, czyli trochę różu na policzki, kreski i pomalowane rzęsy. Następnie ubrałam się w wcześniej poszykowany zestaw i na końcu popsikałam się moim ulubionym perfumem. Wyszłam z łazienki i poszłam do kuchni przygotować sobie śniadanie. Postanowiłam zjeść płatki na sucho, bo nie miałam już za dużo czasu. Po skończonym jedzeniu odłożyłam miskę do zmywarki i z powrotem poszła do łazienki, ale tym razem umyć zęby. Spojrzałam na zegarek. Byłą 7:30. Wbiegłam do swojego pokoju chwyciłam pośpiesznie torbę z książkami. Zbiegłam po schodach, w korytarzu założyłam swoje buty i wyszłam przed dom gdzie już na mnie czekała moja przyjaciółka Evelin. Zamknęłam dom i podeszłam do niej.
-Hej- przywitałyśmy się buziakami w policzek- Długo czekasz?- spytałam
-Nie dopiero przyszłam- uśmiechnęła się słodko jak to miała w zwyczaju.
Całą drogę rozmawiałyśmy co chcemy robić w wakacje. Droga do szkoły nam szybko minęła. Do szkoły weszłyśmy równo z dzwonkiem. Pierwsze miałam polski. Oglądaliśmy jakąś komedie, która w ogóle nie była śmieszna. Całą lekcje rozmyślałam o tym że fajnie by było w te wakacje polecieć do cioci Anne do Holmes Chapel. Dawno tam nie byłam chyba już jakieś półtora roku. Muszę na ten temat pogadać z mamą i tatą. Następnie miałam angielski. Cały czas rozmawiałam z moją przyjaciółką. Następie miałam fizykę, chemię, niemiecki, plastykę i muzykę. Po wszystkich lekcjach postanowiłam iść z Ev ( tak w skróci mówimy na Evelin ) się przejść do naszej ulubionej kawiarni. Napisałam SMS'a do mamy o treści: Mamo wrócę później nie martw się poszłam z Ev do kawiarni :* Kocham moją przyjaciółkę jak siostrę, której nie mam. Ona również nie ma rodzeństwa. Po jakiś piętnastu minutach dotarłyśmy do kawiarni. Poszłyśmy usiąść w kącie. W tym miejscu zna nas każdy pracownik bo często tu przesiadujemy.
-Evelin?
-Tak?- odpowiedziała pytaniem na pytanie 
-Chciałabyś polecieć ze mną w te wakacje do Holmes Chapel?
-Jasne. Zawsze chciałam poznać twoją rodzinę od strony mamy. Ty w końcu znasz moją całą- zaśmiała się, ale to prawda ja znam jej całą rodzinę a ona moją tylko od strony taty. 
-To świetnie- uśmiechnęłam się do niej. 
-Cześć dziewczyny. To co zawsze dla was? spytał się nas Mikołaj. 
-Nie ja dziś poproszę gorącą czekoladę.- powiedziałam i uśmiechnę,lam się do niego przyjaźnie. 
-Ja tez dzisiaj robie wyjątek i biorę to co Vici- Ev powiedziała i także się uśmiechnęła.
-Ok. Już się robi- Powiedział i się uśmiechną do mnie szeroko, a później do mojej przyjaciółki, lae nie co słabiej. Mikołaj odszedł, a Ev się do mnie przybliżyła  i szepnęła:
-Mówię Ci... On na Ciebie leci- powiedziała kiwając śmiesznie brwiami, co doprowadziło mnie do wybuchy śmiechem.
-Błagam nie rozśmieszaj mnie
-No proszę cię jesteś ładna co cię tak rozśmieszyło w tym?- w sumie to nic nie mogłam sobie za rzucić. Byłam chuda, średniego wzrostu bo 169 cm średniej długie brązowe włosy. Ale i tak chciałabym mieć 175 cm, więc nie byłam idealna. 
-Dobra może i jestem ładna ale on jest starszy- tak Mikołaj był od nas o trzy lata starszy.
-To co wiek to tylko liczba- gdy to powiedziała to przyniesiono nam nasze zamówienia.
-Evelin zmieńmy temat- poprosiłam przyjaciółkę
-No dobra- powiedziała nie chętnie- ona lubiła rozmawiać na temat chłopaków, nie powiem że ja nie, bo też lubię ale nie w publicznym miejscu. Gadałyśmy teraz na różne tematy. Gdy wypiłyśmy nasze napije poszłyśmy zapłacić i pożegnać się z innymi. Poszłyśmy w kierunku naszych domów. Evelin mieszkała koło mnie więc nie musiałam wracać sama. Ja mieszkam przed nią kilka domów. Przy mojej bramce pożegnałyśmy się buziakami w policzek i ona poszła dalej a ja do domu. W domu byli już rodzice. Odtworzyłam drzwi i weszłam na korytarz. Zdjęłam buty i poszłam do swojego pokoju. Po drodze zahaczyłam jeszcze o kuchnie.
-Hej- przywitałam się w rodzicami
Cześć córci- powiedziała mama
-Victoria musimy porozmawiać- powiedział tata poważnym tonem
-Dobrze, ale najpierw pójdę odłożyć torbę- powiedziałam i wbiegłam po schodach prosto do mojego pokoju. Torba wylądowała gdzieś w kącie. Tym razem już spokojnie zeszłam po schodach do kuchni.
-Jestem. O co chodzi?- spytałam 
-Dzwonił Harry i prosił żebyś oddzwoniła bo nie odbierałaś od niego- powiedziała mama
-Dobrze zadzwonię. To wszystko czy jeszcze coś?
-To wszystko- odpowiedział tata. Po rozmowie poszłam znowu do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku, wyciągnęłam mojego i'phona  i wybrałam numer do Harry'ego. Były trzy sygnały i odebrał.
-No hej kuzynka- powiedział do telefonu hihocząc
-Hej Haz. Po co dzwoniłeś?
-Bo jest spraw- powiedział zadowolony
-Jaka?
-Co ty na to żebyś na całe wakacje przyleciała do nas ze swoją przyjaciółką?- spytał
-Do Londynu?
-Tak. To jak chcesz?
-Jasne że chcę- powiedziałam uśmiechając się- napiszę Ci czy Evelin też leci czy nie
-Ok. Będę czekał- powiedział i rozłączył się. 
--------------------------------
Hej to jest pierwszy rozdział. Jak wam się podoba?

1 komentarz:

Szablon by S1K